28.11.2021

autorska.pl

ŻYCIE W UKRYCIU – odsłona 86, Marek Kazimierz Siwiec, Irena Kużdowicz

Marek Kazimierz Siwiec – poezja

Makijaż

Ranny promień
kreśli
w wiosennym olśnieniu
jasną kredką
makijaż

podkreśla rysunek
twarzy kobiety
plącze się w burzy
włosów
muska czoło
i spływa kropelką na linię nosa
wyczynia piruety w skokach pod –
cienie oczu
szepcze szelest wmisternym wycięciu ust
gdzie figlarność spotyka powagę
przytula się do podbródka,
i zeskakuje lekko na kształtne obrysy piersi
pod bluzką.

Nie śmiał odwrócić głowy
w jej stronę.
Ale w jasnym promieniu
cera zbyt blada.

Podchodzi córka
szepty
– Kiedy wreszcie podstawią wózek.
Kobietapróbuje podnieść się.

Wózek rusza w mroczną stronę korytarza
izby przyjęć
w krzyżową drogę
kroplówek chemii
napromieniowania.

Promień w rannej chwili drży
i zamiera w ciemnej smudze
z uchylonych drzwi
jakby nagle stracił
dotyk urody
z innego nieba.

17 października 2015, po 18
30 grudnia 2019

Marzenia, skok

1.
Mężczyzna osiemdziesięcioletni
w łagodnym półmroku sierpnia
siedzina skarpie nad jeziorem.
Trwają urodziny jego syna,
który kończy pięćdziesiąt lat
– jadło, trunki, tańce.
Mężczyzna jeszcze krzepki
wspomina różne przeprawy.
Młoda kobieta
siada mu na kolanach
i pozuje do zdjęcia
– żarty, śmiechy, świeżość.
Mężczyzna wzdycha:
„Gdybyż tak mieć pięćdziesiąt lat”.

2.
Kobieta pięćdziesięcioletnia
w pełni zachowanej urody
zmaga się z choróbskiem,
które odbiera nadzieję na przyszłe miesiące.
Na widok zadbanej kobiety
mówi z westchnieniem: „Jak zazdroszczę tej pani,
że ma ponad siedemdziesiąt lat,
chciałabym być w jej wieku…”

3.
Ktoś trzeciwidzi te
marzenia
jak tłuką się
w sejfach
ich serc

i pragnieje uwolnić
w wielkim skoku
w przeszłość i przyszłość
na kasę
życia.

Ten trzeci
chciałby w tym skoku
uwolnić tę chwilę
spięcia,
które rozpruwa
przeszłość i przyszłość.

I czuje ten trzeci,
że choć życie nas opuszcza
ciągle jest w nim skryte
coś

nieznośny ból,
ale też widok

rozprutej chwili

–właśnie do przeżycia.

26 lipca 2017, 3.46 – 14 lipca 2020, po 3

Mgiełka

Pamięci Krzysztofa Derdowskiego

W zimnych lustrach
wody
nieba
ziemi

jest tylko ziemia
woda
niebo

i harmonia tak doskonale
nieludzka?

Gdy odchodzisz z tego świata
znikasz w lustrach.

Więc jakim cudem
we wstecznym lusterku życia
dostrzegam
ślad

m g i e ł k i

oddechu
jakby nie z tego
świata?

26 listopada 2018, 12.07

  * * *

Najbardziej jednak przejmujące w tomie „Kto” są wiersze o śmierci i cierpieniu już niezwiązane z jakimikolwiek wydarzeniami historycznymi czy politycznymi, ale z przemijaniem i najzwyczajniej z tym, że jesteśmy przygodnymi i kruchymi ludźmi. Czytelnicy poezji nie przejdą zapewne obojętnie wobec wiersza, a właściwie małego poematu „Eurydyka i Orfeusz”, opowieści o śmierci bliskiej kobiety. Opowieści niezwykłej i przejmującej. Zaczyna się nieomalże jak diagnoza medyczna poważnej choroby. Pierwsze wersy to jakby zapisy z karty choroby śmiertelnie chorej kobiety, które powoli przechodzą w opowieść metafizyczną. Karta choroby zmienia się w metafizyczny dziennik. Poemat rozwija się w intymne wspomnienia i zmartwychwstania dawane ludziom przez pamięć i troskę.

Nie znam wielu wierszy, zdarzają się takie u Rilkego i Różewicza, wierszy, w których poeta dotykałby samego procesu umierania słowami i osiągał efekt – jakby padające w wierszu słowa były nieomal biologiczną częścią cierpienia i umierania. Tu po prostu mówi się tak, jak się umiera i umiera się tak, jak się mówi. Pamięć przylega ściśle do umykającego jej przedmiotu. Pamięć przylepiona jest do przechodzących w nieistnienie detali wspólnego życia z kochaną kobietą. Klimat tego poematu stanowią pytania o to, co można ocalić z kruchości naszego życia, co można przekazać z własnej śmiertelności, czym się krzepić i jakie nadzieje z ulotnego życia ochronić.

Krzysztof Derdowski

  * * *

Przenika tę książkę ton żałobnej zadumy, wiersze obfitują w odniesienia kulturowe, mitologiczne i filozoficzne. Do wspomnianego już mitu o Orfeuszu i Eurydyce dodajmy historię Odysa czy Ariadny. Nie brak również nawiązań do myślicieli, zwłaszcza doby antycznej – Platona, Sokratesa, Heraklita. Siwiec, wytrawny tropiciel zawiłości filozoficznych rozważań, nie daje się jednak złapać na ich wędzidło, tylko zaprawia nimi własne spostrzeżenia, charakteryzujące się dbałością o szczegół. To cecha każdej dobrej poezji.

Jarosław Jakubowski

  * * *

To oczywiste, że autor poematu nie podróżuje jedynie fizycznie. Wracając kolejny raz do Grecji, jaki kolebki cywilizacji śródziemnomorskiej, która stanowi dla niego nieustanne źródło inspiracji i pogłębionej refleksji na temat współczesności – odbywa, przede wszystkim, wędrówkę wewnętrzną,wymagającą, być może, większego trudu, niż kilometry przemierzone pieszo, w pełnym słońcu. Siwiec konsekwentnie, uparcie i – można rzec – dotykając żywej rany, przedziera się przez bogactwo i komplikacje własnego intelektu, emocji, wrażliwości, zasoby gromadzonej przez lata wiedzy i życiowego doświadczenia. Wystawia na szczególną próbę, podsycaną do tej pory, barwność i siłę własnej egzystencji, a wraz z nią, pulsującą fascynację sztuką i procesem twórczym. Zachowuje się, jak dojrzały, wytrawny hazardzista, który będąc w momencie przełomowej rozgrywki i pod wpływem przejmującego na wskroś impulsu – nie zważając na to, czy zmierza do szczęśliwego dla siebie zakończenia – wykłada na stół wszystkie karty. Zupełnie jakby mówił: „A teraz sprawdzam siebie”.

Szlak, którym zmierzamy wraz z autorem „Blasku”, stanowi przykład intelektualno-emocjonalno-duchowej drogi rozwoju, zgodnie z przesłaniem, cytowanej przez Siwca, przypowieści o łowiących młodzieńcach, napotkanych przez Homera, o czym czytamy w wierszu „Z listu do przyjaciela”. Wędrówka ta wiedzie ku zrozumieniu, może też przebaczeniu i zadośćuczynieniu. W stronę wewnętrznego porządku, który to promieniując, zmienia i porządkuje przestrzeń wokół samego autora. Nowe spojrzenie na życie, wobec osobistej tragedii. Taką próbę podejmuje Marek Kazimierz Siwiec. I tą, najbardziej ludzką potrzebą, dzieli się z odbiorcą.

Hanna Strychalska

Irena Kużdowicz – obrazy

(…) Brutalna formuła malowania jest u Ireny Kużdowicz widoczna w pejzażach z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Stosowany przez nią „model” krajobrazu ze specyficznym zacieśnieniem przestrzeni, uproszeniem form architektonicznych w wedutach pojawia się u artystki w „Uliczce”, „Kościółku w Nieświerzu”, „Miasteczku”, „Wyspie szczęścia”. Przekłada tu przestrzeń na płaszczyzny barwne i kontur, rezygnuje z trzeciego wymiaru na rzecz geometryzacji form, podkreślania rytmów. Umieszcza główny motyw – zespół budynków, kościółek, ulicę w centrum; rytmizuje powierzchnię płótna podziałami na poziomie, ale organiczne, przechodzące zakolami pasy. Zarówno w krajobrazach „realistycznych” jak i fantastycznych umieszcza znaki typowe dla wielu płócien tego okresu – nieco naiwnie pędzlem zaznaczone kształty księżyca lub słońca, odrealnione partie nieba. Najczęściej rezygnuje z kolorów nasyconych na rzecz barw stłumionych, choć nadal przekłada szarość na barwy chromatyczne. Nadaje obrazom charakterystyczny nalot spalonej, strawionej tkanki koloru. A przecież w niemal fowistycznym „Pejzażu bez tytułu” wprowadziła subtelne, choć klasyczne kontrasty barwne zestawiając oranżowy cynober nieba z zielonkawobłękitną kopułą czy malując fioletem linie ograniczające chodnik na tle orkiestracji pomarańczowych i zielonkawych żółcieni, wchodzących w zieleń trawiastą.
Bardziej dekoracyjna maniera malarska wkrada się w jej pejzaże z lat siedemdziesiątych i późniejsze typową fakturą – banieczkami kolorów, laserunkami, rozpuszczeniem farby w mediach. To kolor pojmowany bardziej walorowo, choć z wyostrzeniem odcieni. Pojawia się czysty błękit, zieleń przesuwa się ku turkusom i zieleni Veronese, łączy z żółciami i ochrą, delikatnymi fioletami. (…)

Irena Kużdowicz szczególnie urzeka twórczością osadzoną w dramatycznej, drastycznej materii malarskiej, dominującej w polskim malarstwie między 1955 – 1965 (umownie) rokiem. Artystka fascynuje malując zwarte pejzaże wynikające genetycznie z tradycji koloryzmu i fowistów, i naszych kapistów, „studzi” kolor tak, że obraz robi wrażenie przepalonego czasem… (…)

Ewa Urbańska

Irena Kużdowicz
Bieszczady I
1978
Irena Kużdowicz
Wyspa szczęścia
1962
Irena Kużdowicz
Uliczny szedł pies niósł w zębach latarnię, z cyklu Poezje Gałczyńskiego
1962
Irena Kużdowicz
Miasteczko
1961
Irena Kużdowicz
bez tytułu
1960
Irena Kużdowicz
Uliczka
1960
Irena Kużdowicz
Procesja w Krynicy
1958
Irena Kużdowicz
Kościółek w Nieświeżu
1957
Irena Kużdowicz
Pejzaż zimowy
1957
Irena Kużdowicz
bez tytułu
1957
Irena Kużdowicz
bez tytułu
1956
Irena Kużdowicz
Aleja zakochanych
1954
Irena Kużdowicz
Miasteczko
1954
Irena Kużdowicz
Ulica
1952

Marek Kazimierz Siwiec

Urodzony w 1950 r. poeta, filozof, profesor w UKW w Bydgoszczy. Autor książek poetyckich i filozoficznych oraz kilkudziesięciu rozpraw i szkiców, z estetyki i krytyki artystycznej, m.in. o twórczym źródle. Książki poetyckie: Odwrócone lustro (1979), Twój świt ucieka nad ranem (1984), Kostka (1990), Żyłka (2011), Kto (2013), Blask (2018). Książki filozoficzne: Od Platona do Beardsleya. Drogi estetycznej metakrytyki, 2005, Los, zło, tajemnica. Ku twórczym źródłom poezji Aleksandra Wata i Czesława Miłosza, 2005, Rozumieć cierpienie? Wokół myśli Jana Pawła II i pytań o przyszłość chrześcijaństwa, 2010 (współredakcja i współautorstwo), Poznawanie Kazimierza Hoffmana, Filozoficzno-kulturowe źródła i konteksty, 2011 (współredakcja i współautorstwo). Wiele jego utworów ukazało się w pismach literackich, m.in. „Poezji”, „Nowym Wyrazie”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Okolicy poetów – Kwartalniku”, „Frazie”, „Toposie”. Autor rozpraw i szkiców z estetyki m.in. o współczesnych poetach, Zbigniewie Herbercie, Czesławie Miłoszu, Stanisławie Grochowiaku, Kazimierzu Świegockim, Kazimierzu Hoffmanie. Jest Przewodniczącym Oddziału Bydgoskiego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Należy do Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego. Wchodzi w skład Rady Redakcyjnej pisma Filo-Sofija. Otrzymał Nagrodę imienia Ryszarda Bruno – Milczewskiego za rok 2015 w Dziale Poezji. Jest laureatem nagrody Strzała Łuczniczki za najlepszą bydgoską książkę roku – poezja (2019).

,

Irena Kużdowicz

Artystka malarka, pedagog. Studia ukończyła na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, uzyskując dyplom z zakresu malarstwa w pracowni Tymona Niesiołowskiego w 1950. Zajmowała się malarstwem i rysunkiem.. Brała udział we wszystkich wystawach okręgowych i okolicznościowych organizowanych przez ZPAP od 1951. Swoje prace eksponowała na 25 wystawach ogólnopolskich. Uczestniczyła w wystawach zagranicznych (NRD, Francja, ZSRR, Szwajcaria, Rumunia, Dania, Szwecja). W swoim dorobku ma 20 wystaw indywidualnych. Prace jej znajdują się w zbiorach zagranicznych w Szwajcarii, Francji, USA i Niemczech. Należała do ZPAP. Pochowana został na cmentarzu przy ul. Wiślanej w Bydgoszczy.