22.08.2021

autorska.pl

ŻYCIE W UKRYCIU – odsłona 72, Wiesław Trzeciakowski, Jerzy Riegel

Wiesław Trzeciakowski – poezja

Z tomu „Wyrywanie się” (2002)

Fotografie

I

To już nie nasze twarze i nie naszych znajomych
Ani obcych, podróżujących razem z nami.

Te twarze czasu są wolne od śmierci –
I gdyby fotografia nie umierała
Bylibyśmy wieczni w taki prosty sposób
Uśmiechając się do obiektywu.

Życie! Jak bardzo chcę twymi ścieżkami
Dotrzeć tam, skąd przychodzi na świat
Kryształ wody –
Jesteś w nas, życie, to widać w oczach człowieka
Jesteś wodą pamięci, dobrym snem, pocałunkiem nieba
Wędrującym duchem, którego szuka
Fotograf.

Potem oglądamy te zdjęcia
Śledzimy cię, życie
To nasze twarze? To naprawdę ja i ty?
Dziwimy się, jakby były z innego świata
A one zatrzymały nas tylko w drodze
Dlatego nie poruszamy się
To tylko moment
Ta sama filiżanka herbaty sprzed dwudziestu lat.

II

Na tej fotografii jestem chłopcem
Biegałem w dużym ogrodzie dziadka Szczepana
Kwitnące drzewa tak pięknie pasowały do mnie
Rozkwitałem jak one – nieskalaną bielą
Przechadzałem się w raju niewinnej nagości
Całując liść podobny do namiętnych ust.

Powiedziałem sobie: „Po ten liść przyjdę późnym latem”
Ale liść umarł, nie rozmawiał ze mną
Nie mógł mi wyjawić głębi swego serca.

Tylko tam, gdzie go całowałem wiosną
Dostrzegłem, że oddychał jak przez sen
Choć wszystko zajęła już śmierć.

Liściu, nie mogę tchnąć w ciebie tętna życia
Za to mogę wykopać ci w ziemi grób
I pogrzebać cię jak święty ślad życia
Jak człowieka, z którym łączy mnie miłość.

III

Pożółkłyście jak liście w ogrodzie
Jesteście jak staruszkowie
Ten ogród to wasz dom starców
Jesienny przytułek.
Jak niecierpliwi starcy czekacie na mnie
Patrząc godzinami w okno – czy już idę
Czy niosę wam fiołki lub ulubione cukierki
Mojej matki Julianny.
Pozdrawiam was już od bramy
Poczekajcie, nie pchajcie się tak
Przyjdę do każdego
Wezmę do rąk na co najmniej pięć minut
Ostatni raz przed zimą.

IV

Tyle rzeczy i tyle tajemnic na tych fotografiach
Trzeba je często oglądać
Żeby widzieć więcej
Na tych fotografiach ocalony świat
Dziadek Szczepan z cygarem
Właśnie wrócił z Niemiec
Kupił dom z ogrodem.
Tutaj moja babcia i mała Julianna
Która jeszcze nie wie, że będzie moją matką-
Wszyscy siedzą w ogrodzie
W wiklinowych fotelach
Wśród bzów.

W tym czasie Józef Piłsudski rozpędził Sejm
Jeszcze nie ma wojny domowej w Hiszpanii
W „Adrii” śpiewa Hanka Ordonówna.

Jeszcze mama musi wyjść za mąż
Jeszcze musi nadejść wrzesień i wojna
Przede mną pokazały się światu
Sylcia, Renia i Mirka
A potem ja otrzymałem imię i twarz
I moją własną fotografię
Która jest ciągiem świata
Dniem następnym
Wschodem słońca, który ze mną umrze
I wstanie z grobu
Tak jak ja.

Nić

Ta cienka nić tak dziwnie ułożona
Z ciemności twoich aż do światła gwiazdy
Że gwiazda umrze, gdy ty będziesz konał
Albo ty umrzesz, gdy nie będzie gwiazdy.
Kimkolwiek jesteś nie poznany w sobie
Czymkolwiek będzie twoja druga strona
Ta cienka nić wystarczy wszędzie tobie
I jest jak serce w tobie ułożona.

2000

Smutne wiersze

Dlaczego pan pisze smutne wiersze?
Ktoś pyta
Smutne wiersze? Nie rozumiem
Dlaczego wiersze nie mogą być smutne.
Świat dzieciństwa także zna łzy
Oprócz radości
I przeminął już dawno
Skończył się jak słodki budyń.

Tylko smutek leży blisko mnie
Jak pies. Tylko on zostaje,
Mieszka ze mną, śpi ze mną
Nasze głowy leżą na tej samej poduszce.

Lipiec 2000

Wyrywanie się

W szarym domu pełnym obcych ludzi
W zapomnianej dzielnicy
Pod lasem, w ciemnym kącie
Żyłem i rosłem.

Młode zwierzę we mnie szarpało
Wyło, rwało się na wolność
Wabiły ciemne drogi
Wściekała się w sercu zła krew.

Kolorowe żarówki, moje szczęśliwe gwiazdy
W tym szarym domu myślałem wciąż o Capri
O słońcu i o radości bez powodu
Która jak wiatr wieje, rośnie jak polny kwiat.

Całe lato leżałem nad Brdą
Na twardym brzegu umierałem
Żyjąc w marzeniu na włoskim wybrzeżu
Widziałem brązowe ciała w szczęśliwym morzu.

A potem wracałem do szarego domu
Wracałem z tych podróży
Głodny, samotny, z gliną na nogach.

1999

*     *     *

 (…) Trzeciakowski stworzył coś więcej niż poezję. Mamy do czynienia ze świadectwem wiary, która płonie w każdym utworze. Jej ciepło jest odczuwalne, rozpływa się z wolna, dyskretnie uzupełniając duchowość czytelnika. (…)

Tomasz Pyzik

*     *     *

(…) „Poeta odczytuje kulturę jako wielką opowieść o człowieku. To on jest w centrum uwagi – od antyku aż do czasów współczesnych. Najpełniejszy wyraz ten antropocentryzm znalazł w chrześcijaństwie. Powiedzmy to wyraźnie – nawet jeśli Trzeciakowski nie jest poetą religijnym, to z pewnością często nim bywa. Religijnym, a ściślej – katolickim, bo w kręgu katolickich dogmatów rozgrywa on swój dramat człowieka wierzącego, a jednocześnie uwikłanego w sprawy światowe”.

Jarosław Jakubowski

*     *     *

 (o tomiku Religioso)

(…) „Jeszcze raz muszę powiedzieć to, co już wcześniej zasygnalizowałem: świetna książka. Naturalnie trzeba wejść w styl, zaakceptować „klasycyzujące”, czy wręcz antyczne odniesienia, wiedzieć o Twoich fascynacjach Novalisem, Hoelderlinem, Rilkem i rozpoznawać je w wierszach, słowem – lektura wymaga czytelnika otwartego, z długą perspektywą lekturową i kulturową. Czytelnika pragnącego piękna i autentycznych wzruszeń, a nie poetyckiego dania z baru szybkiej obsługi. Kiedy już jednak wejdzie się w styl, rozpoczyna się prawdziwa uczta. Religioso jest książką mądrą i co musi tutaj paść – prawdziwą (…)

Krzysztof Kuczkowski

*     *     *

(…) Masz, Wiesławie, w swym dorobku literackim także dwa tomy opowiadań, ale nie one przesądziły – to wydaje mi się pewne – o znaczącym miejscu, jakie zajmujesz w świecie literatury współczesnej. Przesądziła liryka. Osobna, samoswoja, wyróżniająca Cię na tle większości wyborów ideowych i inklinacji artystycznych Twego pokolenia (…). Istotna w charakteryzowanej tu liryce jest wewnętrzna suwerenność poety, aczkolwiek niewolnego od lęków i poczucia bezbronności, niezależność pozwalająca mimo wszystko panować nad światem zewnętrznym, wspierana  przez powroty do rzeczywistości idyllicznej, krajobrazów miejsc, w których dojrzewała i owocowała Twoja twórczość;  przede wszystkich zaś tych, jakie pozostały w pamięci po czasach chłopięctwa i dorastania (…).

Miastu rodzinnemu, Drogi Wiesławie, męczeństwu jego polskich mieszkańców we wrześniu 1939 roku i w następnych latach niemieckiej okupacji, oddałeś należny hołd w kilku obszernych publikacjach książkowych. Wspomnę jedynie o imponującym objętością, gruntownie udokumentowanym archiwalnie, dziele Śmierć w Bydgoszczy 1939–1945, poszerzanym w kolejnych edycjach (…).

Jerzy Speina

Jerzy Riegel – izohelie

Ulica Niecała (bydgoskie Jachcice)

 Większość bydgoszczan kojarzy fotografie Jerzego Riegla z techniką izohelii, pozwalającą na uzyskanie baśniowego, odrealnionego klimatu domu, ogrodu, ulicy, czy też innego obiektu. Dzięki izohelii i mistrzowskiemu opanowaniu warsztatu fotograficznego, J. Riegel stał się artystą i zyskał rozgłos oraz uznanie w Bydgoszczy, a potem w kraju. Jego zdjęcia są rozpoznawalne, a dzięki izohelli nawet zaniedbana kamienica z odpadającym tynkiem wygląda tajemniczo i pięknie, jest jak senna zjawa wyłaniająca się z półmroku. Prace Riegla to właściwie fotografie-obrazy, pod względem artystycznym.

Poza wybranymi obiektami wziętymi z ulicy na Starym Mieście, znad rzeki Brdy, bydgoski fotograf lubi pokazywać niewidoczne z ulicy zakątki, od strony podwórza oraz w bocznych uliczkach, w zaułkach miasta. Albo półwiejski klimat podwórek z przedmieścia. Efekt artystyczny uzyskuje przez wybór obiektu oraz jego fakturę, w technice „brom sepiowany” lub „izohelia”. W ten sposób np. rudery z odpadającym tynkiem przy ulicy Pod Blankami nabrały atmosfery przeniesionej wprost ze średniowiecza: wąskie nieregularnej wielkości budynki stojące ciasno obok siebie, wkomponowany w to tzw. pruski mur (drewniane belkowe rusztowanie wypełnione cegłami), liczne kominy na płaskich lub spadzistych dachach. Jakież to malarskie! Dla artysty wybór obiektu zawsze ma cel artystyczny, z jakąś odautorską interpretacją i przesłaniem.

Dla mnie Jerzy Riegel zawsze kojarzy się z ulicą Niecałą na bydgoskich Jachcicach. On i ja urodziliśmy w bliźniaczych kamienicach: Riegel przy ul. Niecałej 32, a ja w domu przy ul. Niecałej 34. Pan Jerzy urodził się w 1931 roku, a ja w 1950 roku. Moi rodzice (Julianna Trzeciakowska z domu Przybylska, Aleksy Trzeciakowski) wprowadzili się na początku 1939 roku do mieszkania na 1 piętrze przy ulicy Niecałej 34. Trzy pokoje, jeden z balkonem, kuchnia, kanalizacji i łazienek wówczas na Jachcicach nie było. Z tego mieszkania wypędził moją matkę Niemiec, zaraz we wrześniu 1939 roku, ojciec był wtedy na froncie (62 pułk piechoty), więc zmuszona była przez ponad 5 lat mieszkać z mężem i dwiema córeczkami w piwnicy u jej ojca Szczepana Przybylskiego przy ul. Średniej 49.

Jerzy (jedyny syn) i jego rodzice Marianna i Franciszek Rieglowie mieszkali na 2 piętrze w kamienicy obok (Niecała 32). W książce adresowej Bydgoszczy z 1936/1937 na stronie 88 (ul. Niecała) są nazwiska mieszkańców domu przy ul. Niecałej 32: Hernet (właściciel domu), Kamann, Lewicki, Kociemski, Riegel. Rieglowie zajmowali mieszkanie pod numerem 4. Właścicielem domu przy ul. Niecała 34 był w tamtych czasie Laszkiewicz, a mieszkańcami takie rodziny jak Donaj, Witczak, Battke.

Pan Jerzy od chłopięcych lat opanowany był namiętnością do fotografowania. Mógł ją realizować dopiero po wojnie, kiedy stopniowo pojawiały się w sklepach niedrogie i popularne aparaty fotograficzne, głównie radzieckie. Pamiętam mój pierwszy aparat – polski Ami, produkowany w Warszawie. Dostałem go w prezencie z okazji I Komunii Św. (1961 r.) od mojego ojca chrzestnego (Marian Skałecki, jeden z powojennych kierowników szkoły podstawowej przy ul. Żeglarskiej na Jachcicach). Ręcznie przewijana błona fotograficzna, żółte lub prześwietlone zdjęcia zniechęciły mnie do aparatu i fotografowania. Nie było nikogo, kto by wtajemniczył mnie w sztukę fotografowania.

Pan Jerzy lepiej wiedział, co robić z aparatem, był zresztą ode mnie dużo starszy. Z okna albo z dachu swojej kamienicy fotografował scenki na podwórzu przy ul. Niecałej 32 (Kobiety przy praniu bielizny w baliach i miskach, albo – Podwórko z pompą – fot. brom sepiowany z 1975 r.), okoliczne domy i ulice. Po centrum miasta krążyli ostrzyciele noży i nożyc, po naszych Jachcicach także (fotografia "Ostrzyciel noży i nożyczek", Jachcice, brom sepiowany, 1968r.). Na zdjęciu niewysoki mężczyzna, po 50tce, pochylony nad przenośnym urządzeniem poruszanym nożnie kołem zamachowym. Okrągłe tarcze kamienia szlifierskiego ostrzyły domowe nożyce i noże. Pamiętam takich ostrzycieli z lat 60tych XX wieku. Jedna z jachcickich ulic nazywała się przed wojną „Barska”, potem zmieniono jej nazwę na „Poprzeczna”, ale J. Riegel zawsze używał dawnej nazwy ulicy. Mnie też bardziej podoba się „Barska” niż „Poprzeczna”. Na zdjęciu " Ul. Barska" z 1984 roku widać podwórko, zaplecze domu jednorodzinnego, jednego z 6 czy 7 takich domów z ogrodami, po obu stronach ulicy, zbudowanych dla rodzin robotniczych w czasach pruskich (od 1905 r.). Gołębnik, białe gołąbki, spadziste dachy, drabina, rowery pod murem z cegły już niemal bez tynku, fragment drewnianych sztachet od ogrodu – to wszystko tworzy klimat i treść tego miejsca, ani śladu luksusu, widać tutaj zwyczajne życie prostych ludzi. Pod murem stoją na chwilę porzucone rowery, domyślamy się, że ludzie są w środku, niewidoczni. Pora obiadu? Do takiej scenerii pasuje fotografia "Sąsiedzi, ul. Barska, Jachcice” z 1984 roku. Pod szyldem „Skup szmat i makulatury” stoją dwaj starsi mężczyźni. Uśmiechają się. Gdyby nie udokumentował tej chwili i tych postaci artysta J. Riegel, drobny fragment życia z tamtych lat byłby nam nieznany, w ogóle by nie istniał.

Pan Jerzy znał dobrze także moją rodzinę, dość liczną na Jachcicach, ze strony ojca i matki. Poznałem go dopiero jako człowiek w pełni dorosły. Zawsze kochał Jachcice, skąd wyprowadził się „w miasto” w latach 60-tych XX wieku, z powodu kobiety. Chętnie opowiadał o Jachcicach. Mówił, że pamięta mnie jako kilkuletniego chłopczyka, który z drewnianym konikiem (głowa konia na długim kiju) między nogami biegał po ulicy Niecałej i po podwórzu. Zrobił mi nawet zdjęcie, ale nie mógł go odszukać w swoich domowych archiwaliach. Po wojnie o lokalach decydował miejski kwaterunek. Do naszego mieszkania wmeldowała się druga rodzina. Kuchnia na pół, wspólny korytarz, nas sześcioro, ich troje czy nawet czworo. W tym domu mieszkaliśmy do 1955 roku, a potem przy ul. Saperów. Znów wspólny korytarz, ale mała osobna kuchenka, bez kanalizacji i łazienki, piece węglowe. Cywilizacja powoli wchodziła na teren Jachcic. Dopiero w 2004 roku przeprowadziłem się z moją żoną i synem do dużego samodzielnego trzypokojowego mieszkania przy ul. Żeglarskiej, z łazienką, ogrzewaniem gazowym. A pan Jerzy mieszka w innej części Bydgoszczy, przy ul. Lawinowej (Nowy Fordon).

Na przedwojennych Jachcicach były kiedyś dwie szkoły podstawowe, dużo dzieci. W 1920 roku powstała polska szkoła przy ul. Saperów (Dolne Jachcice), zaniedbany budynek istnieje do dziś, tuż przy dawnym kąpielisku nad Brdą, adaptowany na mieszkania socjalne. W latach trzydziestych znacznie wzrosła liczba mieszkańców Jachcic – 3.252 osób. „Stara” pruska szkoła przy ul. Saperów nie mogła pomieścić uczniów. W 1935 roku wybudowano i oddano do użytku nową siedmioklasową szkołę przy ul. Żeglarskiej. Nosiła imię Marii Skłodowskiej-Curie. Kierownikiem był p. Momot, nie tylko nauczyciel, ale znany działacz społeczny w Bydgoszczy. W dniu otwarcia szkoły (poświęcenie szkoły 16 listopada 1935 r.) pojawił się prezydent Leon Barciszewski, który na jej budowę zaciągnął kredyt w poznańskim banku. Byli także bydgoscy radni. A z Poznania przyjechali rektor Uniwersytetu Poznańskiego i przedstawiciele władz województwa poznańskiego. Bydgoszcz od 1920 roku należała do tego województwa, a od kwietnia 1938 roku przeszła do województwa pomorskiego (wojewoda w Toruniu). Do tej właśnie szkoły, w 1938 roku, poszedł do 1. klasy siedmioletni Jerzy Riegel. Potem wrzesień 1939 roku, wojna, niemiecka okupacja. Ulica Niecała to teraz Infanteriestrasse. Rej w dzielnicy wodzą tutejsi Niemcy: Anklam, Krüger, Kirstein, Butz, członkowie Selbstschutzu. W szkole uczono wyłącznie po niemiecku, z zakazem języka polskiego. Pan Jerzy przyszedł kiedyś do mnie do archiwum i pokazał niemiecki elementarz, z jakiego uczył się w tej szkole. W 1945 roku szkołę zajęli żołnierze Armii Czerwonej. Rosjanie zrobili z niej przejściowe koszary, spali w salach lekcyjnych od lutego 1945 roku. Uczniowie z Jachcic chodzili w tym czasie do szkoły przy ul. Sowińskiego. Nie było wówczas miejskiej komunikacji. Kawał drogi pieszo albo szczęśliwie jadącym akurat wozem konnym. Nadrabiali zaległości z języka polskiego i polskiej historii. Po remoncie szkoły (kierownik Romuald Sempołowicz) 21 listopada 1945 roku uczniowie wrócili z powrotem na Żeglarską i tutaj Jerzy Riegel skończył w roku szkolnym 1945/1946 szkołę podstawową. Zachowało się zdjęcie tej klasy, uczniowie stoją przed szkołą, od strony boiska. Riegel był wysokim chłopakiem z bujną czupryną na głowie, można go szybko rozpoznać.

Ja poszedłem po naukę liczenia i pisania do 1. klasy w roku 1957. Miałem niecałe 7 lat, jako dziecko z grudnia 1950 roku. Już do nowej szkoły przy ul. Średniej 98, oddanej do użytku we wrześniu 1957 roku (kierownik Edmund Karpiński). Starsza ode mnie o 2 lata siostra Mirka też przeszła do tej szkoły. Ale moje dwie najstarsze siostry (Sylwia i Renata) chodziły do „starej”, przy ul. Żeglarskiej 67. Do połowy lat 70-tych XX w. na Jachcicach były dwie szkoły, dawna nowa, a teraz już „stara” (Żeglarska 67) i „nowa” (Średnia 98). Obecnie na naszym osiedlu jest tylko jedna szkoła podstawowa (ul. Średnia 98), dla dzieci z Jachcic i Piasków. W budynku przy ul. Żeglarskiej 67 znajduje się gimnazjum z dobudowaną niedawno nowoczesną salą gimnastyczną.

„Co pan robił zaraz po szkole podstawowej?” – pytam pana Jerzego. „Poszedłem dalej się uczyć, do Technikum Mierniczego przy ul. Św. Trójcy”. Ale po roku nauki zrezygnował, znalazł zatrudnienie w bydgoskiej drukarni (ul. Jagiellońska) i tam uczył się zawodu zecerskiego oraz fotograficznego. Zdobył kwalifikacje z zakresu fotochemigrafii. Tak zaczęła się jego kariera zawodowa, a potem artystyczna.

Wiesław Trzeciakowski, 2016 r.

Jerzy Riegel
Witryna przy ul. 1 Maja (becnie ul.Gdańskiej)
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, ul. Niecała, Jachcice 2
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, ul. Niecała, Jachcice 1
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, ul. Grottgera
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, ul. Barska, Jachcice 2
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, ul. Barska, Jachcice 1
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Trasa nad Brdą
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Śluza przy ul. Marcinkowskiego
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Sąsiedzi, ul. Barska, Jachcice
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Podwórze ul. Śniadeckich
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Podwórko, ul. Fredry
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Podwórko na ul. Niecałej 32, Jachcice
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Park im. J. Kochanowskiego
Jerzy Riegel
Ostrzenie noży i nożyczek
Jerzy Riegel
Na poczcie
Jerzy Riegel
Bydgoszcz, Most Kolejowy

Wiesław Trzeciakowski

Urodzony w 1950 r. w Bydgoszczy. Poeta, prozaik, eseista, tłumacz niemieckiej poezji i eseistyki, krytyk literacki (literatura polska i niemieckojęzyczna XIX w.), badacz historii Bydgoszczy w latach 1939–1945. Laureat głównej nagrody XII Ogólnopolskiego Festiwalu Poezji w Łodzi (1978) Laureat XII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego w Płocku (2000 r., II nagroda) oraz honorowej nagrody “Białego Pióra” (Warszawa – Płock, za rok 2000). Laureat II nagrody w kategorii “esej” w V edycji Ogólnopolskiego Konkursu Małych Form Literackich (Lublin – Nałęczów 2006 r.). Stały współpracownik miesięcznika Przegląd Artystyczno-Literacki w latach 1997 – 2001. Od 2003 do 2005 r. redaktor naczelny Kwartalnika Akademickiego. Członek Internationale Novalis Gesellschaft (Niemcy). W 2012 r. otrzymał nagrodę Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu za fundamentalną dla historii Bydgoszczy książkę Śmierć w Bydgoszczy 1939–1945, a w 2018 r. wyróżnienie w kategorii ”kultura” (za twórczość i z okazji 40-lecia pracy literackiej). W 2015 r. otrzymał z rąk ks. biskupa dra Jana Tyrawy (ordynariusz Diecezji Bydgoskiej) medal w kategorii „Twórca” za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską. Wydał jako autor i współautor 34 książki. Autor kilkuset publikacji prasowych (eseje, przekłady, wiersze, opowiadania, artykuły naukowe z historii, literatury i filozofii, recenzje) w czasopismach polskich jak: Odra, Dekada Literacka, Teksty Drugie, Topos, Przegląd Artystyczno-Literacki, Kwartalnik Artystyczny.

,

Jerzy Riegel

Fotografik. Z zawodu poligraf. Od 1967 r. członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Zajmował się fotografią czarno-białą, a szczególnie techniką fotograficzną – izohelią. Swoje prace prezentował w wielu publikacjach i albumach m.in. w wydanych przez Galerię Autorską J. Kaji i J. Solińskiego: Bydgoszcz minionego wieku, Bydgoszcz Jerzego Riegla i poetów oraz Bydgoszcz zapomniana. Przygotował szereg wystaw indywidualnych i uczestniczył w licznych wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą. Prace artysty znajdują się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy, Muzeum Okręgowego w Toruniu, w wielu instytucjach publicznych oraz w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą: w Anglii, Austrii, Bułgarii, Francji, Kanadzie, Niemczech, Nowej Zelandii, Szwecji i we Włoszech. Pochowany został na cmentarzu parafialnym pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Ludwikowie w Bydgoszczy.