czwartek, 12.02.2026 godz. 18.00

Galeria Autorska, ul. Chocimska 5, Bydgoszcz

Wystawa obrazów i grafik Elżbiety Wróblewskiej (1939–2022) pt. „Tęsknota za ideą”

Sztuka poszukiwania

J.S. – Jaki wpływ miały na Ciebie teorie programowe sztuki I połowy XX wieku, który z tych nurtów Twoim zdaniem zasługuje na szczególną uwagę?

E.W. – Na uwagę zasługują wszystkie, jako że są rzadkością na naszej artystycznej pustyni. Oczywiście w pytaniu dajesz mi uprzejmie okazję, żebym powiedziała o unizmie Strzemińskiego. Poświęciłam ładnych parę lat na uprawianie unizmu we własnej interpretacji – jako obrazy przeźroczyste. Nie znalazło to żadnego przełożenia na jakiekolwiek zainteresowania nie mówiąc już o pieniądzach. Nieliczni koledzy wyrazili zachwyt w formie okrzyku: to malował facet.

J.S. – Twoją twórczość można postrzegać jako kilka stylistycznie odrębnych okresów. Czy jest to wynikiem niezależnych poszukiwań, czy może należy to widzieć jako logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy?

E.W. – Uważam, że twórczością rządzą podobne reguły, co życiem samym.
Trudno się w tym wszystkim dopatrzyć akurat logiki.

J.S. – Jak oceniasz znaczenie kontrolowanego przypadku w twórczości? Jako poszukiwanie zmiany, zwrócenie się ku nieprzewidywalnemu?

E.W. – Jak się trochę poczyta o astrofizyce, to wydaje się, że przypadków w ogóle nie ma. Jest tylko nasza niewiedza, ograniczoność. Bo cóż to za przypadek, że akurat ten malarz, w ściśle określonych okolicznościach, zanurza ten a nie inny pędzel w farbie tej a nie innej i wykonuje ruch ręką w określony sposób. Ślad tego ruchu jakim cudem może być przypadkiem w rozumieniu potocznym? To, że coś jest dla nas nieprzewidywalne, nie znaczy, że nie jest rezultatem określonego procesu, którego być może jeszcze nie znamy, ale chcemy poznać, chcemy się dowiedzieć. Nasza ciekawość z pewnością nie jest przypadkowa.

J.S. – Co jest dla Ciebie ważniejsze w sztuce – podejście pragmatyczno-intelektualne czy emocjonalne i wrażeniowe? Czy słuszniej jest nie oddzielać tych sfer?

E.W. – Słuszniej jest nie oddzielać, jak wskazuje na to nasza budowa: wszystko znajduje się w jednym kawałku – w człowieku. Różne postawy czasem biorą górę, to się zdarza. Jeśli człowiek długo żyje, jak na przykład ja, to bywał już w życiu i pragmatykiem, i intelektualistą, i ulegał wrażeniom, i oczywiście emocjom.

J.S. – W XX wieku teoretycy sztuki stali się artystami – koncepcje zastąpiły działanie. Czy w pewnym momencie teoria sztuki nie stała się dla Ciebie bliższa od samej sztuki?

E.W. – W żadnym wypadku. To tylko kwestia predyspozycji osobistych. Pisarzo-filozofo- malarzy jest mnóstwo (Kandinsky, Mondrian, Czapski, Strzemiński itd.). Właściwie dla mnie godne czytania są wyłącznie teorie sformułowane przez malarzy. Sama teoria sztuki dla mnie jest sucha i nudna. Czasem bywa, że artysta przestaje tworzyć, a jedynie wypowiada się tekstami, jak Marcel Duchamp.
Ale to nie jest takie złe, obrazów i tak jest bardzo dużo, podobnie jak artystów.

z Elżbietą Wróblewską rozmawiał Jacek Soliński, (2008)

Elżbieta Wróblewska
Kot Comury
Elżbieta Wróblewska
Zamek błyskawiczny
Elżbieta Wróblewska
Kosmos
Elżbieta Wróblewska
Księżyc wschodzący nad lasem
Elżbieta Wróblewska
Pole kapusty
Elżbieta Wróblewska
Czerwień

Elżbieta Wróblewska

Urodzona w Wilnie. Od 1945 r. zamieszkała w Bydgoszczy. Absolwentka bydgoskiego Liceum Plastycznego. Ukończyła PWSSP w Gdańsku, wydział malarstwa ze specjalizacją grafiki W latach 1972–1988 uczyła w bydgoskim Liceum Plastycznym tzw. przedmiotów artystycznych i wiedzy o sztuce. Zainteresowania sztuką i jej teorią znalazły odzwierciedlenie w wielu wykładach i uprawianej krytyce plastycznej. Swoje teksty publikowała w prasie kulturalnej. Brała udział w wystawach zbiorowych. Autorka kilkunastu wystaw indywidualnych. Wydała dwie książki wspomnieniowe o artystach.