10.11.2022

Galeria Autorska, ul. Chocimska 5, Bydgoszcz

„Ulicznik Bydgoski według Wojciecha Banacha” – spotkanie poetyckie

z udziałem: Bogdana Chmielewskiego, Jerzego Fryckowskiego, Joanny Gładykowskiej-Rosińskiej, Małgorzaty Grajewskiej, Krzysztofa Grzechowiaka, Grzegorza Grzmot-Bilskiego, Jarosława Jakubowskigo, Jana Kaji, Grzegorza Kalinowskiego, ks. Franciszka Kameckiego, Macieja Krzyżana, Krzysztofa Kuczkowskiego, Krystyny Mazur, Adama Michalaka, Alicji Mozgi, Wojciecha Nadratowskiego, Zdzisława Prussa, Aliny Rzepeckiej, Marka Kazimierza Siwca, Bartłomieja Siwca, Jacka Solińskiego, Hanny Strychalskiej, Krzysztofa Szymoniaka, Wiesława Trzeciakowskiego, Jana Wacha i Romy Warmus

„Twórczość Wojciecha Banacha jest poezją jednostkowych, niepowtarzalnych sytuacji świata i świadomości. Sytuacyjne jest wrażenie, przeżycie i nawet moralność. Każda sytuacja wymaga od nowa i od nowa namysłu nad sobą i światem. Nie można żyć jak w zeszłym roku, miesiącu, czy dniu. Każdorazowo trzeba ustanawiać siebie i świat dookoła. Uwaga jest tu wymogiem przyzwoitego, dobrego życia. Wojciech Banach zdaje się przekonywać czytelnika – chcesz żyć godziwie, bądź uważny, waż słowo, obcuj ze światem bez pośredników.”            

Krzysztof Derdowski

 

Banach nie składa jed­no­znacz­nych deklaracji. Jest sceptyczny i iro­nicz­ny, waży słowa może wła­śnie dlatego, żeby nie zostać po­są­dzo­nym o deklaratywność.

 (…) Przyglądając się światu z bli­ska, potrafi zachować dystans do opisywanych spraw. Żadnej eg­zal­ta­cji. Mówi o doświadczeniu swo­je­go pokolenia. (…) Banach nie unika wul­ga­ry­zmów ję­zy­ko­wych, wyrażeń po­tocz­nych, z życia wziętych. Rów­nież dzięki temu osiąga autentyzm w przed­sta­wia­niu świata – z całą jego bru­tal­no­ścią i cierpieniem.

Ewa Piechocka

 

Wojciech Banach jest dla mnie poetą ... zdrowego rozumu, osobą obdarzoną czujnym okiem, krytyczną inteligencją, mądra empatią. Jest to poeta, który solidnie przepracował tradycję Nowej Fali i Nowej Prywatności, ale też sumiennie odrobił lekcję Herberta i Różewicza. Konsekwencje tego są takie, że dopracował się wiersza, który cechuje rzeczowość, konkretność, precyzja, a zarazem artykulacyjna pojemność, pozwalająca skutecznie i wiarygodnie zapisywać wielopostaciowość i wielogłosowość świata.

Grzegorz Kociuba

 

Banach jest twórcą o dużej wyobraźni, potrafi umiejętnie postawić nowy problem, jak i ze świeżością odczytać stary. Jest to w pewnym sensie twórca nieprzewidywalny i ciągle zaskakujący. Rozpiętość tematów pozornie zdumiewa. Raz pisze o swojej dzielnicy, innym razem o płytach winylowych znalezionych w piwnicy, koniu na biegunach, a nawet o planetoidzie. Ale te tematy to tylko preteksty potrzebne do opowiedzenia jednej, bardzo ważnej historii, którą przedstawia nam już od ponad czterdziestu lat – o tym, że na ziemi żyjemy tylko raz, że każdy dzień jest niepowtarzalny i niesie ze sobą nie tylko kolory szachownicy, ale i tęczy, oraz że człowiek jest strasznie samotny, a co jeszcze gorsze, musi stoczyć beznadziejną walkę z całym światem. Tylko w taki sposób, zgodnie zresztą z regułą opracowaną przez starożytnych, może dojść do samego siebie. W tej perspektywie bydgoski poeta jawi się też jako egzystencjalista, który w ironicznych i przewrotnych wierszach czasami bywa też nostalgiczny i refleksyjny, a coraz częściej – i chwała mu za to – metafizyczny.

Bartłomiej Siwiec

 

Od zawsze, to znaczy od czasu, gdy poznałem i zacząłem czytać wiersze Wojciecha Banacha (…) – wiedziałem, że trzeba je czytać uważnie, bo jego teksty to nie są wierszyki, w których zamiast poezji ukryta jest (jak to niekiedy bywa z poetami i poetkami średniego sortu) liryczna i nic nieznacząca gonitwa od frazy do frazy, a' la Frank O' Hara. Tak więc wiersze Wojciecha Banacha za każdym razem zmuszały do myślenia, bywały w moim odczuciu poetyckimi rebusami (w najlepszym znaczeniu tego słowa). (…) znalazłem – wrażliwego i mądrego człowieka, który panuje nad materią wiersza, który prowadzi mnie przez niełatwe przecież życie bez pretensji do życia i świata, który niespieszną rozmową i pełną ciepła opowieścią o ludziach łagodzi moją własną dojmującą świadomość nadchodzącego kresu.

Krzysztof Szymoniak

 

(…)Ciekawe są w tej poezji momenty, gdy – jak w słynnej, ostatniej scenie filmu „Amator” Krzysztofa Kieślowskiego – autor kieruje kamerę na siebie. Są to chwile nocnego czuwania, bezsenności, podczas których zmysły rejestrują wszystko ze wzmożoną uwagą, a umysł przechodzi w stan bliski medytacji. Następuje swoiste przeistoczenie podmiotu mówiącego – jak w wierszu „Pasterz ciem”: „wyciągam opierzoną rękę/ aby przyłapać ogień/ na gorącym uczynku/ rozjaśniania”. Patrzy też na siebie Banach w wymiarze społecznym. Zadaje pytanie: kim jest poeta? Konstatuje przy tym, że jego pozycja jest osobna (…)

Trzeba też zwrócić uwagę na jeszcze jeden rys tej poezji – jej ukorzenienie w bydgoskich realiach. Ulice, podwórka, place to naturalna sceneria utworów autora „Odwróconej piaskownicy” (a jednocześnie cenionego kolekcjonera bydgoskich pamiątek), który patrzy na nie używają kilku kliszy jednocześnie, sięgając po czasy dawno minione i te, które minęły (mijają) na jego oczach. Otrzymujemy wielowarstwowy obraz miasta, prześwietlony ostrym promieniem poetyckiego skrótu.

Jednak poezja nie musi chować się w językowych gierkach. Może, jak w przypadku twórczości Banacha, mieszkać w sąsiedztwie, na Chłodnej, Zdunach albo nawet „w zsypach i śmietnikach”. 

Jarosław Jakubowski

 

(…) Jest Wojciech Banach poetą niezwykle przywiązanym do tego, co rzeczywiste, do tego, co wydarza się naprawdę a nie jest tylko jakimś poetycznym zmyśleniem. Wśród jego wierszy (…) jest wiele takich, które są poetycką reakcją i komentarzem do konkretnych wydarzeń czy faktów – można nawet zaryzykować twierdzenie, że to swoisty znak rozpoznawczy tej poezji. (…)

Maciej Krzyżan.

 

Wojciech Banach pokazuje, że każdy indywidualny życiorys stanowi cząstkę większej, wspólnej historii kraju, narodu i społeczności. Każde pokolenie kontynuuje przeszłość. Nie może być inaczej, ponieważ ma ją w genach, niesie ją w sobie. Każde – również to, do którego należy Wojciech Banach – tworzy i zmaga się z teraźniejszością. Działa i walczy na własną miarę. I ma swoich poetów.

Świadomość tragicznej przeszłości, której jest się swoistą pamiątką – zobowiązuje. Nie można być obojętnym wobec niesprawiedliwości i uprzedmiotowienia człowieka, godzić się z absurdami pseudo nowoczesnej egzystencji oraz wyjałowionej z empatii i kultury, codzienności.

Bohater Wojciecha Banacha wchodzi w pełną zawirowań przestrzeń historii współczesnej z młodzieńczego, charakternego rozpędu, odczuwając rodzaj imperatywu, mając w pamięci losy swoich przodków. (…)

Hanna Strychalska

 

Wojciech Banach od kilkudziesięciu lat gromadził rozmaite dokumenty i drobiazgi z minionego czasu. Na uwagę zasługuje fakt, że część jego zbioru pochodzi z zachowanej korespondencji rodzinnej i pamiątek po najbliższych. W tej kolekcji szczególne miejsce zajmują stare widokówki o tematyce bydgoskiej, jak również i te związane z wymową ojczyźnianą. (…) dostrzegłem tu oczywistą zbieżność z jego wierszami patriotycznymi i miejskimi, związanymi z Bydgoszczą. Kartki pocztowe, niemi świadkowie wydarzeń sprzed stu lat, są intrygującą ilustracją wierszy poety, mówiącego wyrazistym i odrębnym głosem o teraźniejszości (…).

Jacek Soliński

 

Wiele wierszy odnosi się do zdarzeń w Galerii Autorskiej. Jest ona dla Wojciecha Banacha ważnym miejscem w życiu artystycznym – literackim miasta. Jest miejscem istotnych spotkań. W niej i wokół niej miał początek niejeden z wierszy (…)

Jerzy Rochowiak

 

Spotkaniu towarzyszy otwarcie wystawy obrazów Jana Kaji i Wojciecha Nadratowskiego oraz grafik Jacka Solińskiego.

Wojciech Banach

Urodzony w 1953 r. w Bydgoszczy, zmarł w 2022 r. w Bydgoszczy. Poeta.

Ukończył Wydział Elektrotechniki na Akademii Techniczno-Rolniczej (obecnie Politechnika Bydgoska). Od 1978 do 2018 roku pracował jako specjalista konstruktor w Famor SA  w Bydgoszczy. W latach 1994–2001 był zatrudniony także w bydgoskim salonie DESA.

Jako poeta debiutował na łamach miejscowego czasopisma społeczno-kulturalnego „Fakty” (1976). W latach 1975–1978 był członkiem Grupy Faktu Poetyckiego „PARKAN”, znanej z niekonwencjonalnych prezentacji poetyckich i Koła Młodych ZLP, od 1990 jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jest autorem 20 tomów poezji i 3 albumów kolekcjonerskich zrealizowanych w oparciu o własną kolekcję starych pocztówek. Na podstawie jego wierszy i obrazów artysty plastyka Jerzego Puciaty, ukazał się, wydany przez „Margrafsen”, kalendarz bydgoski na rok 2004. Jest autorem wiersza „Miotając się”, który przez kilka lat widniał na ścianie szczytowej domu przy ul. Przyrzecze w Bydgoszczy (do czasu zburzenia budynku). W plebiscycie bydgoskiej redakcji „Gazety wyborczej” został wybrany Artystą Roku 2002 w dziedzinie literatury, a w latach 2009 i 2015 – Strzały Łuczniczki - nagrody literackiej Prezydenta Miasta za najlepszą bydgoską książkę (Odgrodzony przez przypadki oraz Czas przestawienia). W 2007 roku został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 2011 r. Medalem Solidarności Zasłużony dla Regionu Bydgoskiego, a w 2016 roku został uhonorowany medalem – statuetką „Za twórczy wkład w kulturę chrześcijańską”. W 2019 roku otrzymał Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Od 2011 do 2022 r. pełnił funkcję prezesa zarządu Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Od 1990 roku podjął stałą współpracę z Galerią Autorską Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy, z którą współpracował do ostatnich dni swojego życia.