19.09.2021

autorska.pl

ŻYCIE W UKRYCIU – odsłona 76, Hanna Strychalska, Kazimierz Drejas

Hanna Strychalska – publicystyka kulturalna

*     *     *

Pamięci anioła, którego twarz jest odbiciem oblicza Tego, który go posłał.

Najpierw ten, który stąpał bezszelestnie po zimnej posadzce, wchodząc w łagodny półmrok małej komnaty Marii. Przez niewielki otwór okna, wlewało się południowe światło, załamując się na krawędziach szklanego wazonu. Lilie, zerwane z rana w przydomowym ogrodzie, nieśmiało rozchylały białe kielichy i wyglądały tak, jakby się rozglądały dokoła. Maria pewnie wcale by go nie zauważyła, tak była skupiona na rozważaniu słów psalmisty: Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego..., gdyby nie poszum jego skrzydeł. A potem wszystko, co powiedział. I jego spojrzenie. Nigdy jeszcze nie wdziała tak jasnego, szaro-zielonego wejrzenia.

Następnie ten, który towarzyszył ucieczce do Egiptu, a może był obecny tylko w czasie jednego z postojów, gdy Maria, z dzieckiem na ręku, usiadła pod rozłożystym, ale rzadkim drzewem, tak więc, i tu dosięgał ją żar przedwieczornego słońca, a Józef zdejmował bukłaki z umęczonego drogą i bagażem, osiołka. I ten anioł. Młodziutki, w zgrzebnej sukni, który zerkając w trzymaną w obu rękach partyturę, śpiewał dyszkantem, piano. Jego pieśń była jak haust źródlanej wody, w cieniu migdałowca. Śpiewał coraz bardziej zapamiętale, zapominając o czerwonej, rozgrzanej ziemi, która parzyła jego delikatne stopy. Stopy, które pierwszy raz dotknęły ziemi.

I jeszcze ten, posłany, aby uspokoić trzy Marie, gdy zobaczą, że skalny grób, uprzednio zamknięty monumentalnym głazem, jest pusty. Podobno, zbudzony długo przed świtem, był bardzo niewyspany i niespokojny. Gnany myślą, żeby tylko zdążyć. Przysiadł na szczycie groty chwilę przed tym, nim się pojawiły. Zdyszane i zmartwione, zaopatrzone w oleje, płócienne chusty, i pełne najtkliwszych intencji. On starał się mówić zwyczajnie, spokojnie, i wyglądać, jak najmniej anielsko.

[Pamięci anioła, tekst inspirowany tematyką anielską, malarstwem i poezją, 1999, fragmenty]

*     *     *

Zastanawia konsekwencja tematyczna i formalna wierszy. Ich bezpośredniość, wręcz surowość. No cóż, to bardzo mało liryczna poezja – w potocznym rozumieniu tego słowa. Można powiedzieć więcej – mało kobieca. Ani jednego wersu o miłości, szczęśliwej lub nieszczęśliwej; w poezji, w przeciwieństwie do życia, to akurat bez znaczenia. Zupełnie nic o snach, marzeniach, czy pięknie natury. Tylko dość odważny i przenikliwy, również pod względem psychologicznym, ogląd sytuacji i kondycji człowieka w „epoce postmodernizmu”.

Ciekawe jest spojrzenie na rzeczywistość i bohaterkę z dwóch stron.

Kropka jest tak zaangażowana w budowę „nowego świata”, że traci poczucie własnej tożsamości, a może właśnie niepewność w tej kwestii, staje się powodem jej działań? Cokolwiek myślałaby ona o sobie, Borcz daje nam przecież znać, że to „kropka” a nie „przecinek”. Żyjąca w chaosie bohaterka, jest jego wytworem, a jednocześnie, biorąc udział w jego podsycaniu, staje się ofiarą. Istnieje w ciągłym rozedrganiu, pływa po powierzchni, syci się iluzją, ale przecież chce żyć i odnaleźć swoją prawdę, która jak wszystko, co cenne w życiu – wie o tym – będzie ją wiele kosztować. Znaczące w opisie Kropki jest starożytne, biblijne pojęcie serca. Zgodnie z tradycją, to w nim właśnie mieści się źródło duchowości, sumienia, emocji, twórczej inwencji i działań. Serce bohaterki jest tak skomplikowane, jak jej osobowość i poczynania. Z jednej więc strony, ona sama: utrwala / kamień w sercu / by nigdy nie skruszało („kropka znad i”), z drugiej –  jej nadwrażliwe serce drży w lęku („jej zajęcze serce”). Narratorka obserwuje Kropkę z bliska, patrzy w jej twarz, czyta myśli, „opisuje” klaustrofobiczność i pustkę przestrzeni, w której żyje. Z drugiej strony, widzi ją, jakby z odległości innej planety. Ożywiony punkt w ciemnej nieskończoności Kosmosu, który kręci się wokół własnej osi / po orbicie przetrwania („kręcę się”). I tylko tyle, bo: czy może zaistnieć / niepodległy byt / na okrągło uwięziony („jestem”). Okrągłość i zamknięcie oznacza w tym wypadku skończoność i przemijalność, a co najważniejsze – podrzędność człowieka wobec jego Stwórcy.

*     *     *

Na szczególną uwagę, ze względu na treść i wymowę, zasługuje „Epilog”, składający się z trzech wierszy. Znajdujemy w nim ciekawe przedstawienie: w rajskim ogrodzie / rośnie potężne drzewo / majestatem wyznacza axis mundi / wspiera nieboskłon / przechowuje odwieczną prawdę. Zamiast Adama i Ewy, widzimy pod nim dzieci, które niebezpiecznie igrając z ogniem, doprowadzają do zniszczenia raju. I choć same – jak zapewnia narratorka – są ogniotrwałe, i może właśnie dlatego pozbawione instynktu samozachowawczego, to jednak giną: ulatują popiołem / bez stresu / jak latawce / donikąd („w rajskim ogrodzie”). Można powiedzieć, że jaka rzeczywistość ziemska, taki i raj. Ten pozbawiony jest obecności Boga, a nawet Jego pragnienia. Świadomości jaka jest wartość życia i czym jest śmierć, także cierpienie. Nie ma tu podstawowego rozpoznania dobra i zła. Jaką więc rolę spełnia to wspaniałe drzewo? Podtrzymuje nieboskłon i przechowuje odwieczne prawdy, w oczekiwaniu na lepszy czas? Raj, choć inny od swojego biblijnego wzorca, kryje w sobie cząstkę metafizyki, ale i ona zostaje zniszczona przez, ograniczonych intelektualnie i moralnie, nastoletnich profanów. Czy właśnie tacy ludzie przyjdą po nas? A ich nieuświadomioną tragedią będzie ulecenie jako popiół, a nie nieśmiertelna dusza?

[O mirażach wolności i nadwrażliwości serca, tekst w tomie poezji Marii Borcz, Kropka znad i, 2020, fragmenty]

*     *     *

Prace Kreutz Majewskiego odnoszą się do dwóch, bardzo ważnych pod względem artystycznym i historycznym, przedstawień: Wyzwolenia, zrealizowanego w 1982 roku przez Kazimierza Dejmka, w Teatrze Polskim, oraz Nocy Listopadowej, w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego, wystawionej w roku 1997, czyli na otwarcie, odbudowanego po pożarze, Teatru Narodowego. Były to, jak wiadomo, twórcze adaptacje dzieł Stanisława Wyspiańskiego. Dejmek jak i Grzegorzewski – wielkie indywidualności sceny dramatycznej – wyeksponowali czy wręcz rozbudowali w swoich realizacjach niektóre wątki obu sztuk, prowadząc – na podobieństwo Wyspiańskiego – osobisty dialog z tradycją romantyczną, ale z właściwej im perspektywy czasowej.

Interpretacja reżyserska Wyzwolenia i Nocy Listopadowej znalazła odzwierciedlenie w przekazie plastycznym, gdzie widoczny jest silny wpływ dojrzałej osobowości scenografa. Przyglądając się zgromadzonym na wystawie pracom Kreutz Majewskiego, odniosłam wrażenie, że z młodopolskiej rzeczywistości idei wolnościowych, społecznych i artystycznych, wyłaniają się bohaterowie dramatu, w których charakterystyce zewnętrznej znajdujemy echa malarskiej działalności Wyspiańskiego. Dotyczy to szczególnie, pełnych ekspresji, postaci znanych z witraży i ich projektów. Są też inne, natchnione – jak mi się zdaje – przez Mickiewiczowskie Ballady i romanse, a także dramaty Słowackiego.

(…) W projektach Katarzyny Śląskiej (Noc listopadowa) natomiast, dostrzegamy malarskie kontrasty koloru, światła i faktury, które budują syntetyczne wnętrza i pejzaże. Dopełnienie stanowi postać Nike, tej samej autorki, nazwanej przeze mnie „zwielokrotnioną”, bo poddaną, jakby futurystycznej analizie, wewnętrznego raczej niż fizycznego, ruchu. Półnaga, kształtna i dostojna, zdaje się wykuta, dawno, w srebrzystoszarym meteorycie. Musi więc poprzedzać białe i gładkie posągi Praksytelesa. Przeniesiona tu z zamierzchłej przeszłości, w swoich bezpiórych skrzydłach zamyka jeszcze fragmenty ocalałej, kosmicznej pustki.

*     *     *

Zupełnie odrębną kwestią, istniejącą obok artyzmu adaptacji i scenografii, a rozpatrywaną również w kategoriach sztuki, jest aranżacja tej ekspozycji, autorstwa Przemysława Klonowskiego. Fakt, że podkreśla ona, poprzez zamysł wystawienniczy, wartości intelektualne i wizualne, zawarte w przypomnianych inscenizacjach.

W niedużej, z zamierzenia nieforemnej i „osobnej” przestrzeni, ważny jest każdy element. Nic nie stanowi tu jedynie dekoracji czy stelaża. Wszystko ma sens, będąc źródłem wiedzy, a także refleksji.

I tak stajemy przed efektownymi, wyrazistymi i symbolicznymi kostiumami Kreutz Majewskiego, w których jawiły się na teatralnych deskach, między innymi, Pallas, Nike i Kore. Szaty, swobodnie inspirowane antykiem, przywołują i ożywiają kulturę, która jest dalekim tłem głównych zdarzeń w dramatach Wyspiańskiego. W tych kostiumach, ich formie i barwach, zawarte są też ślady historii samych bogiń. Widząc więc czarną suknię Kore, wspominam mit o żonie i królowej Hadesu, przez pół roku zamieszkującej podziemia. Doczekawszy się przebudzenia natury, za przyczyną swojej matki – Demeter, powracała ona do świata żywych, co symbolizuje barwna suknia, mieniąca się złotem i uzupełniona diademem z kwiatów, owoców i zbóż.

Przechodząc pomiędzy obiektami scenograficznymi, od czasu do czasu, dość niespodziewanie, znajdujemy się w pobliżu sceny. Zmuszeni jesteśmy do zachowania ciszy (napis: Cisza. Próba). Kiedy indziej, dzięki plastycznej sugestii, wspartej na manierystycznym koncepcie, spostrzegamy park z pomnikiem króla Jana Sobieskiego, a tuż obok niego trzy, urocze, kobiece postacie, jak z klasycystycznych obrazów Antoniego Brodowskiego. A może to tylko kostiumy na manekinach? Z tą wątpliwością tu pozostajemy.

Wchodząc do drugiej, również niewielkiej, ale jasnej i sklepionej kopułą sali, zostajemy poprowadzeni przez rząd czarno-białych zdjęć i plakatów, które dzięki ornamentalnemu i rytmicznemu rozmieszczeniu podkreślają jeszcze doskonałą formę tej przestrzeni. Dopiero po chwili okazuję się, że sala umiejscowiona jest nad klatką schodową, w głąb której – będąc pod wrażeniem poprzednich efektów iluzyjnych – zaglądamy. Na wprost wejścia, w oddali, ponownie dostrzegamy park z postaciami. Ale i tym razem nie możemy przyjrzeć się im z bliska. I dobrze. W teatrze, jak wiadomo, nie należy przekraczać pewnych granic.

[Kilka słów o sztuce... w czasie i przestrzeni, 2007, fragmenty; tekst inspirowany wystawą Według Wyspiańskiego, która odbyła się w Małych Salach Muzeum Teatralnego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie, w 2007 roku; ekspozycja prac jednego z najwybitniejszych polskich scenografów, profesora Andrzeja Kreutz Majewskiego, oraz jego studentów z Katedry Scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, odnosząca się do trzech dramatów Stanisława Wyspiańskiego: Wyzwolenia, Nocy Listopadowej i Wesela.]

Kazimierz Drejas – obrazy

Wybrane fragmenty

 *    *    *

Kazimierz Drejas pokazuje nam świat, który go fascynuje. Nawet, jeśli wiele o nim wie – a chyba tak jest – nie zachowuje się tak, jakby odkrył jego tajemnicę. Ciekawa rzecz, że inscenizując sytuacje, przyjmuje postawę obserwatora, a nie ich stwórcy. Mamy nawet wrażenie, że artysta  jest lekko onieśmielony. Jakby nie do końca przewidział skutki witalności, która wypełnia po brzegi jego płótna z nieskromnymi kobietami. A ponieważ widz i tym razem ulega atmosferze, jaką emanują obrazy malarza – wyrażonej bezpośrednio i zmysłowo sile i radości życia – stoi przed nimi również nieco zawstydzony. I nie może oderwać oczu od płótna. Od kobiet, których kształty oddaje cienka, precyzyjna i nieomylna linia. Malowanych w tonacji zaróżowionych beżów. Zupełnie jakby oddychały jedynie ciepłem i beztroską. Od tych smukłych, umięśnionych sylwetek, przypominających gimnastyczki, oraz kobiet o pełniejszych kształtach, kojarzonych z Ingresem.

*    *    *

Twórczość Kazimierza Drejasa łączy tradycję dawnego malarstwa z dokonaniami modernizmu. Artysta spełnia się, malując człowieka, który począwszy od antyku jest podstawowym tematem w sztuce. Świat kobiet – przyciągający uwagę widza, pobudzający jego wyobraźnię i wrażliwość, owiany aurą tajemnicy – stanowi wyrazisty przejaw tych zainteresowań. Rzeczywistość kobiet zamkniętych w swoich pokojach i niedostępnych dla osób z zewnątrz –  zupełnie jak w okresie klasycznej Grecji – może tu  być metaforą  odosobnienia i wyciszenia, które są niezbędne artyście dla  namysłu nad życiem i własną sztuką.

*    *    *

Malarz zarówno sobie jak i odbiorcy stawia wysokie wymagania. Jest wyrafinowanym intelektualistą, pisząc malarsko – psychologiczny traktat, dotyczący zawiłości ludzkich uczuć oraz tak wiele mówiący o nim samym. Zamkniętym w swojej pracowni. Spokojnym, zdystansowanym i łagodnie uśmiechniętym. To wszystko? Oczywiście, że nie! Ten sam traktat jest równocześnie barwną, pełną ulotnych chwil księgą, sławiącą niepodważalną wartość i urodę życia. Bezgranicznie.

*    *    *

Patrzymy na czyste kompozycyjnie kadry. Towarzyszy nam wrażenie odmierzania proporcji, wręcz matematycznej precyzji. Oto człowiek idealnie wkomponowany w płaszczyzny. Czy nie znaczy to tyle, co uwięziony w kręgu własnych ograniczeń? A może właśnie odnajdujący swoje miejsce? To kolejna, frapująca nas niejednoznaczność. Postać wydaje się zatrzymana w czasie i ciszy. Jej poza i wyrazisty, emocjonalny gest – trwają. Jasne, niebanalne i odważne w sposobie kadrowania kompozycje w połączeniu z ich kameralnością oraz symboliką trwania – wbrew logice  wartkiego strumienia czasu – przywodzą na myśl japońską grafikę.

*    *    *

Kazimierz Drejas jest konsekwentny w budowaniu intelektualnej konstrukcji oraz napiętej psychologicznie atmosfery w obrazach. Towarzyszy temu uzasadniona i rzadko spotykana  konsekwencja formalna. Forma wydaje się być tak sprzężona z treścią i nastrojem, że widz nie wyobraża sobie innego ukształtowania przestrzeni i wizerunku postaci dla wyrażenia takich właśnie komplikacji ludzkiej natury. Ludzkiej, a nie tylko kobiecej.

*    *    *

Barwy w malarstwie Kazimierza Drejasa mają wyjątkową wartość emocjonalną. Zupełnie tak, jakby określały stan napięcia, czy wysokość dźwięku. Ta interdyscyplinarność przypomina dokonania szlachetnej awangardy, która tworzyła nowe oblicze sztuki na przełomie XIX i XX wieku.

Hanna Strychalska

Kazimierz Drejas
Zbliżenie VI
2012
Kazimierz Drejas
Naprzeciw siebie XVI
2016
Kazimierz Drejas
Za sobą
2014
Kazimierz Drejas
Naprzeciw siebie IX
2015
Kazimierz Drejas
Akt XIV
2014
Kazimierz Drejas
Strony XLV
2015
Kazimierz Drejas
Ze sobą IV
2017
Kazimierz Drejas
Zbliżenie XV
2013
Kazimierz Drejas
Na temat kobiet XXXIII
2010
Kazimierz Drejas
Strony XV
Kazimierz Drejas
Strony XXIX
2010
Kazimierz Drejas
Strony IX
Kazimierz Drejas
Na temat kobiet XXXVII
2006
Kazimierz Drejas
Na temat kobiet XXXV

Hanna Strychalska

Urodzona w Bydgoszczy gdzie mieszka i pracuje. Historyk sztuki, eseistka. Publikuje w czasopismach: Topos, Akant, Pobocza, Euroart, w BIK-u oraz historycznym „Wieś Kresowa – Czabarówka i sąsiedzi” Autorka tekstów ożyciu kulturalnym w Bydgoszczy. W 2020 r. otrzymała Medal za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską.

,

Kazimierz Drejas

Urodzony w 1937 w Bydgoszczy. Studiował w latach 1957 – 1961 na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu i ASP w Krakowie, w pracowniach prof. Jerzego Fedkowicza, prof. Emila Krchy i prof. Wacława Taranczewskiego. Członek ZPAP od 1965. Miał 36 wystawy indywidualne. Brał udział w 91 wystawach plastyki bydgoskiej i w 84 wystawach ogólnopolskich i międzynarodowych, w tym w 14 Festiwalach Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie. Uczestniczył w 24 wystawach zagranicznych m.in. w wystawie 50 współczesnych malarzy polskich w Paryżu w 1975, w wystawie Polnische Kunstler Heute w Landau w 1983, w wystawie Realizm-Metafora-Geometria w Wiedniu w 1987. W 2005 r. nakładem Galerii Autorskiej J. Kaji i J. Solińskiego został wydany jej album monograficzny pt. „Dwoistość i jedność”. W grudniu 2018 r. zdobył II nagrodę na V Międzynarodowym Biennale Obrazu „Quadro-Art” Łódź 2018.