Kwiecień 2020 – ŻYCIE W UKRYCIU (Galeria Autorska proponuje) – odsłona 1

Nastał osobliwy czas, przyszło nam bowiem konfrontować się z nową sytuacją. Któż był w stanie przewidzieć, że wybuchnie trzecia wojna światowa i to z niewidzialnym wrogiem. Czas pandemii jest czasem szeregu ograniczeń. W tym osobliwym okresie izolacji inaczej odczuwamy upływ czasu. Część społeczeństwa wypadła z własnego rytmu aktywności. Pochodną tej sytuacji stała się refleksja nad duchowym wymiarem rzeczywistości. Czas płynie teraz inaczej. Warto tu przypomnieć słowa św. Augustyna, czym jest czas: „jeżeli nikt mnie nie pyta – wiem, jeżeli chcę pytającemu wyjaśnić – nie wiem”.

Na początku marca ciągłość wielu działań publicznych, nie tylko związanych z kulturą, utraciła swoją dotychczasową rację bytu. Codzienność uległa diametralnej zmianie. W naszej Galerii Autorskiej, po 40. latach działalności, rytm spotkań i wystaw został przerwany. W tej sytuacji wypada nam uruchomić inne przestrzenie komunikacji. Każde środowisko potrzebuje wzajemnych kontaktów. Pragniemy, choćby w ograniczonej formie, kontynuować naszą aktywność. Proponujemy cotygodniowe odsłony poetycko-plastyczne pt. „Życie w ukryciu”. Do udziału w tych wernisażach zaprosiliśmy zaprzyjaźnionych twórców. Nasze prezentacje rozpocznie poeta Wojciech Banach i fotografik Jakub Kaja.

Ufam, że ten cykl będzie powoli, ale systematycznie zbliżał nas ku powrotowi do normalności.

Jacek Soliński

Wojciech Banach – poezja

Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński

Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński

Wojciech Banach (ur.1953 w Bydgoszczy) – autor kilkunastu książek poetyckich. W latach 1975-1981 był członkiem Grupy Faktu Poetyckiego „Parkan”, znanej z niekonwencjonalnych prezentacji literackich. Od 1990 jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor 17 tomów wierszy. W 2005 został laureatem Nagrody Artystycznej Prezydenta Bydgoszczy, a w latach 2009 i 2015 – Strzały Łuczniczki – nagrody literackiej za najlepszą bydgoską książkę ubiegłego roku. W 2016 roku nagrodzony medalem „Za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską”. W 2019 otrzymał Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Od 2011r. pełni funkcję prezesa zarządu Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Życie w ukryciu

(na zamówienie Jacka Solińskiego)

Od lat próbuję żyć
schowany przed ludźmi
nie docierają do mnie transmisje ani apele
nie korzystam z transfuzji
omijają mnie błogosławieństwa i awantury

bóg nie zesłał mi anioła
przed którym chciałbym się otworzyć
przy którym mógłbym się roześmiać

nocą czuję się jak dziecko
zamknięte w sierocińcu
bez szans na adopcję

prawdopodobnie pozostanę tu
do osiągnięcia dojrzałości
co nie nastąpi
przed końcem świata

poznałem całą miejscową bibliotekę
książek bez obrazków
i albumów barwnych do obrzydzenia

wiem jak wygląda Kaplica Sykstyńska
lecz nie czułem jej zapachu

znam teorię prądów błądzących
ale nie doznałem porażenia

czasem siadam na moich ulubionych
wewnętrznych schodach
i boję się
co mógłbym jeszcze
napisać

„Twórczość Wojciecha Banacha jest poezją jednostkowych, niepowtarzalnych sytuacji świata i świadomości. Sytuacyjne jest wrażenie, przeżycie i nawet moralność. Każda sytuacja wymaga od nowa i od nowa namysłu nad sobą i światem. Nie można żyć jak w zeszłym roku, miesiącu czy dniu. Każdorazowo trzeba ustanawiać siebie i świat dookoła. Uwaga jest tu wymogiem przyzwoitego, dobrego życia. Wojciech Banach zdaje się przekonywać czytelnika – chcesz żyć godziwie bądź uważny, waż słowo, obcuj ze światem bez pośredników.”

Krzysztof Derdowski

Banach nie składa jednoznacznych deklaracji. Jest sceptyczny i ironiczny, waży słowa może właśnie dlatego, żeby nie zostać posądzonym o deklaratywność.

 (…) Przyglądając się światu z bliska, potrafi zachować dystans do opisywanych spraw. Żadnej eg­zal­ta­cji. Mówi o doświadczeniu swojego pokolenia. (…) Banach nie unika wulgaryzmów językowych, wyrażeń potocznych, z życia wziętych. Również dzięki temu osiąga autentyzm w przedstawianiu świata – z całą jego brutalnością i cierpieniem.

Ewa Piechocka

Wojciech Banach jest dla mnie poetą ... zdrowego rozumu, osobą obdarzoną czujnym okiem, krytyczną inteligencją, mądrą empatią. Jest to poeta, który solidnie przepracował tradycję Nowej Fali i Nowej Prywatności, ale też sumiennie odrobił lekcję Herberta i Różewicza. Konsekwencje tego są takie, że dopracował się wiersza, który cechuje rzeczowość, konkretność, precyzja, a zarazem artykulacyjna pojemność, pozwalająca skutecznie i wiarygodnie zapisywać wielopostaciowość i wielogłosowość świata.

Grzegorz Kociuba

 

Jakub Kaja – fotografia

Jakub Kaja, fot. Krzysztof Szymoniak

Jakub Kaja, fot. Krzysztof Szymoniak

 

Jakub Kaja (urodzony 1.05.1982 w Bydgoszczy). Absolwent Akademii Krakowskiej na Wydziale Malarstwa o specjalności grafika użytkowa oraz Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku na Wydziale Grafiki o specjalności fotografia. Pasjonat fotografii ulicznej, plakatu, grafiki i designu. Z zamiłowania podróżnik i sportowiec. Na co dzień szczęśliwy mąż i tata. Zdobywca 1 miejsca oraz specjalnego wyróżnienia w ogólnopolskim konkursie na plakat z okazji 90 lecia Banku PKO BP. Uczestnik wystawy konkursowej 23 Międzynarodowego Biennale Plakatu w Wilanowie, 26 MBP w Warszawie oraz IV Biennale Plakatu Społeczno-Politycznego w Oświęcimiu. Laureat 1 nagrody w ogólnopolskim konkursie na plakat z okazji 100 – lecia Odzyskania Niepodległości przez Polskę. 

 

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja, z cyklu Odbicie miasta, fotografia

Jakub Kaja to twórca młody, a jednocześnie twórczo dojrzały. Świadczy o tym uznanie, jakim się cieszy w środowisku artystycznym, którego wyrazem są liczne wystawy i otrzymywane nagrody m. in. w konkursie na plakat z okazji 90-lecia Banku PKO BP, czy w konkursie na plakat zorganizowanym w Bydgoszczy przez KP UW z okazji 100. Odzyskania Niepodległości przez Polskę.

Jestem pod dużym wrażeniem fotografii artystycznej Jakuba. Kilka lat temu komentując jego cykl Cień miasta, zwróciłem uwagę, że jest w niej jakiś magnetyzm, coś co przyciąga odbiorcę i nie pozwala mu się łatwo oderwać od tych zdjęć.

Kaja chętnie fotografuje miasta, ich mieszkańców, ale też przyrodę, tę żywą i nieożywioną. Wie, że dobry artysta musi szukać metafory, samo zauroczenie rzeczywistością nie wystarczy. Tak jak dobra powieść, powinna być podszyta metaforą, wtedy ma podwójne dno, tak też dobra fotografia, ma podwójne dno, gdy jest nieoczywista, gdy można ją interpretować na różne sposoby, gdy w końcu pojawiają się w niej elementy symboliczne. Tak było choćby w przypadku fotografii Jakuba, o której mówiłem na ostatnim wspólnym spotkaniu w Galerii, w czasie promocji mojej książki Przypadki Pana Paradoksa,

Przeglądając prace, które Kaja zaprezentował dokładnie rok temu, na wystawie w Dworze Zieleniewskich w Trzebini, natchnąłem się na fotografię, która idealnie wpisuje się w to, co powiedziałem o magnetyzmie jego prac. Otóż wśród zaprezentowanych na wystawie dzieł znajduje się tajemnicza fotografia kota, który spogląda w stronę muru, a na murze narysowany jest ludzką ręką podobny do niego czarny kot. Ten żywy przygląda mu się tajemniczo, jakby nie wierzył, że tak może być, jakby patrzył w lustro. I stoją te dwa koty, w bardzo zresztą ciekawej scenerii, w zaułku jakiegoś miasta.

Formalnie wiemy, jaki kot jest żywy, ale nie wiemy, jaki będzie żył dłużej, czy mural przeżyje kota? I czy można postawić takie pytanie, pytanie o koniec, czyli pytanie od ogona? Czy kot wykonany ludzką ręką przetrwa tego naturalnego, wreszcie czy sztuka przetrwa mistrza? Kaja w tym subtelnym zdjęciu podchodzi powoli do kota, żeby nie spłoszyć swoich myśli. Kot jednak stoi jak zahipnotyzowany. Nie wie, co się dzieje z tyłu, że zaraz będzie uwieczniony, że przejdzie do historii, ba, znajdzie się na wystawie, natomiast wie, że tamten z muralu patrzy się na niego, a nawet bądźmy bardziej precyzyjni: nie spuszcza z niego wzroku.

Bartłomiej Siwiec