Czwartek, 24 września 2015, godz. 18 - spotkanie poetyckie z Jarosławem Jakubowskim pt. „Po stronie mniejszości” oraz promocja tomu wierszy pt. „Światło w lesie”. Czytanie tekstów – Mieczysław Franaszek.

Jarosław Jakubowski, fot. Filip Kowalkowski
Jarosław Jakubowski, fot. Filip Kowalkowski
 

Jarosław Jakubowski ur. w 1974 roku w Bydgoszczy. Poeta, prozaik, dramatopisarz, dziennikarz. Studiował budownictwo lądowe na Politechnice Gdańskiej i politologię na Uniwersytecie Gdańskim. Autor kilku tomów wierszy, między innymi: Pseudo, Ojcostych, Flow i Święta woda oraz tomów próz poetyckich Slajdy, powieści Cyryl, dlaczego to zrobiłeś?, oraz wyboru sztuk teatralnych Generał i inne dramaty polityczne. Trzykrotny laureat nagrody Strzała Łuczniczki za najlepszą bydgoską książkę roku (za Pseudo, Slajdy orazGenerał i inne dramaty polityczne). Jako dramaturg debiutował w 2007 roku w Laboratorium Dramatu w Warszawie czytaniem scenicznym sztuki Dom matki. Na polskich scenach odbyły się premiery jego sztuk: Generał, Życie, Koncert na rożek, bęben i violę, Wszyscy święci, Wieczny kwiecień, Człowiek, który nie umiał odejść, Licheń Story, Czerwone Zagłębie. Na podstawie sztuk Zgon w Pałacu Biskupim, Generał i Głową w dół zrealizowane zostały słuchowiska Polskiego Radia. Laureat między innymi Grand Prix festiwalu polskich sztuk współczesnych „Raport” w Gdyni w 2011 roku za sztukę Generał oraz - w 2012 roku - ogólnopolskiego konkursu dramaturgicznego „Metafory Rzeczywistości” w Poznaniu za sztukę Wieczny kwiecień.

Ostatnio wydał zbiór opowiadań Oczy pełne strachu. Współpracownik Dwumiesięcznika Literackiego „Topos”. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

http://jjakubowski.bloog.pl

Jarosław Jakubowski, Światło w lesie, 2015
Jarosław Jakubowski, Światło w lesie, 2015
 

* * *

1. Jarosław Jakubowski pisze dużo. To nie zarzut, to fakt. Dziewięć tomów wierszy, powieść, zbiór opowiadań, kilkanaście sztuk teatralnych (z nagradzanym „Generałem” na czele) – to niemało jak na 41-letniego poetę. A trzeba przecież pamiętać, że autor jest z zawodu dziennikarzem, więc ze słowem zmaga się także w codziennej pracy. W tak obfitym dorobku siłą rzeczy muszą znaleźć się teksty lepsze i gorsze. Dlatego właściwym sprawdzianem dla poety jest dopiero wybór jego wierszy, prezentujący drogę od debiutu do chwili obecnej. Dopiero on może ukazać nam w miarę pełny obraz artysty. Jeśli jest dobrze skonstruowany, pozwala ułożyć mapę zainteresowań autora, uchwycić kierunki przemian jego twórczości.

Myślę, że mamy do czynienia z takim właśnie wyborem. „Światło w lesie” to portret, z którego da się wydobyć najważniejsze cechy pisarstwa Jakubowskiego. Jedną z nich jest skłonność do tematów niemodnych; do portretowania tego, co chore, kalekie, ułomne; do współczucia. W pewnym sensie będzie to więc poezja zaangażowana, ale odsuńmy na bok wszystkie negatywne skojarzenia związane z tym terminem. „Zaangażowana” znaczy w tym wypadku – gorąca, pisana bez kalkulacji, zrodzona z wewnętrznej pasji. Taka, która drażni, nie daje spokoju, prowokuje do myślenia. Reagująca na to, co bieżące, a jednocześnie wychylona ku metafizyce. Jak w przedostatnim wierszu tego tomu, napisanym w piątą rocznicę katastrofę smoleńskiej. Tragedia z udziałem prezydenckiego tupolewa została tu ledwie zasygnalizowana, ważniejsza zaś staje się owa „chwila ciszy/przed nadejściem aniołów i hien”, zderzająca perspektywę wieczności z naszym skrzeczącym tu i teraz. Z takiego zderzenia rodzi się często dobra poezja. Tak przynajmniej jest w tym przypadku.

2. Posługując się tytułem jednego ze starych wierszy, którego nie ma w tym starannie wyselekcjonowanym tomie, nazwałem kiedyś Jarosława Jakubowskiego „czułym entomologiem”. Te określenie okazuje się nadal aktualne: „Dziś obserwuję żuka na leśnej ścieżce:/czarnobłękitny wędrowiec pokonuje jasne języki piachu/i rumowiska patyków naniesionych przez deszcz/wiedziony czymś o czym nie wiem/ale co być może i mnie każe iść dalej” – czytamy w nowym utworze, zatytułowanym „Królestwo”.

Charakterystyczne jest dla tej poezji zamiłowanie do szczegółu. Poeta-badacznasyca wiersze zmysłowym konkretem. Nie tylko jednak opisuje (choć niektóre wiersze przypominają mini-reportaże), ale stara się też łączyć drobne elementy w większe całości i orzekać coś istotnego – o sobie samym i otaczającym go, często okrutnym, świecie. Szuka w nim swojego miejsca, próbuje określić własną tożsamość. Przedziera się przez ślady dzieciństwa i lat młodzieńczych, by dotrzeć do czasu teraźniejszego. W każdym z tych czasów próbuje odnaleźć znaki Boga, dokonuje rachunku sumienia. Dostrzega metafizyczny wymiar wydarzeń, które kiedyś wydawały się prozaiczne.

Te wszystkie zjawiska świetnie ilustruje język Jakubowskiego, łączący styl wysoki z potocznością; balansujący między patosem a ironicznym dystansem. W wieloznacznych konstrukcjach, takich jak choćby znakomite: „Urwałem się z religii,/spadam” („Komunia 1984”), znajdujemy odzwierciedlenie dramatu bohatera tych wierszy. Autor nie koncentruje się jednak wyłącznie na sobie, przeciwnie – jest żywo zainteresowany innymi ludźmi. Pasja reportażysty każe mu obserwować przechodniów, którzy raz zlewają się w tłum płynący ulicą, „mozolnie pracując kończynami/jakby chcieli uciec przed wodospadem” („* * * Wczoraj umarł Różewicz”), a innym razem, „wycięci z ulicy”, zyskują konkretne rysy, jak tytułowy „Przechodzień” – „pochylony, z książką pod pachą” – z wiersza dedykowanego Kazimierzowi Hoffmanowi.

3. Trudno wpisać tę lirykę w jakikolwiek nurt. Poeta nie ogląda się zbytnio na istniejące we współczesnej literaturze mody. Kiedy Jarosław Jakubowski debiutował, modne było dzielenie poetów na „klasycystów” i „barbarzyńców”. Dziś ten podział mało ma już wspólnego z rzeczywistością. Na pewno zaś wymyka mu się autor tej książki, który od „klasycyzmu” oddzielił się bardziej dyskretną rytmiką, „barbarzyńcą” zaś nie jest, bo poszukuje trwałych wartości; wierzy, że literatura jest czymś więcej niż tylko zabawą. Co więcej, sam ratuje własną twórczość przed skostnieniem, nieustannie poszukując nowych form wyrazu. Taką próbą był najpierw współczesny poemat dygresyjny „Ojcostych”, będący oryginalną podróżą w głąb dzieciństwa. Odejście od dominującej w naszej kulturze fragmentaryczności na rzecz dążenia do bardziej „całościowej” wizji świata jest krokiem zasługującym na szacunek.

Zamiłowanie do większych form ujawniło się także w tomie zatytułowanym „Flow”. Te ekstatyczne eksperymenty językowe nie zawsze kończą się sukcesem, czasem zamieniają się w zwykłe przegadanie, ale to element pisarskiego ryzyka, które Jarosław Jakubowski świadomie podejmuje. Dzięki temu nie grozi mu raczej zamknięcie się w żadnej ciasnej formule. Zwłaszcza że w jego ostatnich wierszach znów ujawnia się skłonność do wyciszenia, medytacji, czego dowodem jest chociażby świetny utwór tytułowy. Z pewnością sprawi więc autor nieco kłopotu krytykom, ale za to dostarczy sporo emocji czytelnikom. Bo lektura tej poezji nie zostawia obojętnym. Mnie nie zostawiła.

Szymon Babuchowski