Czwartek, 5 listopada 2015, godz. 18 - odczyt Mateusza Solińskiego pt. „Czy jest coś poza ciałem? Kilka refleksji na temat twórczości Luciana Freuda”

Mateusz Soliński
Mateusz Soliński
 

Mateusz Soliński, ur. 1981 w Bydgoszczy. Absolwent V LO w Bydgoszczy. Ukończył filozofię na UMK w Toruniu oraz zarządzanie kulturą na UJ w Krakowie. W 2015 r. obronił doktorat z nauk o sztuce na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Zajmuje się krytyką literacką i plastyczną. W latach 2006 – 2010 współpracował z pismem artystycznym „Format” jako korespondent londyński. Publikuje w sopockim „Toposie”. Od 2008 pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia Galeria Autorska.

* * *

Spoglądając na dzieło Luciana Freuda w kontekście przemian europejskiej sztuki od czasów renesansu, aż po pierwszą dekadę XXI wieku, nie ulega wątpliwości, że brytyjski artysta zapisał kolejny, ale jednocześnie być może ostatni rozdział w historii malarstwa figuratywnego, stając się jego, jak napisał Sebastian Smee (w odniesieniu do XX stulecia), „najwspanialszym wzmacniaczem”. Choć dziś naturalnym wydaje się nam postrzegać Freuda jako jednego z ostatnich wielkich kontynuatorów dawnych tradycji malarskich, jeszcze pięćdziesiąt lat temu brytyjski artysta uchodził za jednego z liderów malarskiej awangardy.

Twórczość Luciana Freuda, zdaniem Briana A. Oarda, jest swoistym połączeniem „realizmu” właściwego Nowojorskiej Szkole abstrakcjonistów oraz realizmu spod znaku Courbeta. Freud, jak przewrotnie zauważa Oard, maluje tak jakby to robił Gustave Courbet, gdyby urodził się po Pollocku. Brytyjski twórca, zdaniem amerykańskiego krytyka, odchodząc od prymitywnego iluzjonizmu potwierdza aktualność malarstwa figuratywnego; pokazuje, że tak naprawdę to nie forma oraz materiały jakimi posługuje się artysta decydują o nowoczesności dzieła, ale twórczy umysł artysty wrażliwego na „puls” otaczającej go rzeczywistości.

Lucian Freud pozostając wierny tradycyjnej metodzie malarstwa portretowego kładł nacisk na bezpośrednią relację pomiędzy malarzem a modelem. Można powiedzieć, że właśnie na tej zależności zbudowana jest jego sztuka. Unikał korzystania z fotografii, które, jak podkreślał były dla niego zbyt abstrakcyjne. Bezceremonialność w podejściu do modela sprawiła, że brytyjski artysta stworzył bardzo odważny i przejmujący obraz ludzkiej postaci. Językiem jego sztuki stała się materia nagiego ciała. Wyjątkowa intensywność w sposobie jego prezentacji pozwala włączyć Freuda do grona najznamienitszych „malarzy ciała”. Można posunąć się do twierdzenia, że jak mało kto w wielowiekowej historii malarstwa europejskiego, potrafił zaprezentować cielesną tkankę z wyczuleniem na najdrobniejsze zróżnicowania fakturalno-tonalne. Nagie ciało określa charakter tej twórczości – wyznacza jej cele, możliwości i granice; buduje napięcie, które przyciąga i ukierunkowuje uwagę widza.

Twórcza asymilacja osiągnięć wielkich poprzedników nadaje dziełu Luciana Freuda charakteru swoistej uniwersalności i ponadczasowości, pozwalając nam zanurzyć się, z perspektywy współczesności, w dylematy egzystencjalne, obecne w sztuce od wielu wieków, ale nadal aktualne. Jego twórczość, podkreślając indywidualny charakter każdego ludzkiego istnienia, akcentuje to, co nierozerwalnie związane z codziennym doświadczeniem i bliskie człowiekowi niezależnie od historycznej epoki i przynależności kulturowej.

Mateusz Soliński